wtorek, sierpień 18, 2009

przyjechałam dziś do pracy o piątej. trzydzieści. rano.
uprzedzając wszelkie pytania odpowiem: tak, walnęło mnie.
przyjechałam i wrzuciłam sobie w googla pierwszego poważnego chłopaka*.
znanego również jako diederik vel. latający holender.
google rzucił we mnie zdjęciami ze ślubu.
wniosek: nie należy pytać o byle co, bo jak sie google wkurzy to potrafi oddać. aż zaboli.

ostatni poważny chłopak**, dla odmiany i zamknięcia klamry, jak to my w korporacji mówimy, przylatuje na miesiąc do europy. czy stresuje mnie przebywanie z nim na jednym kontynencie? well, i look great in my skinny jeans. bring him in.

*taki doroczny check, you know.
** czyli ten zza kanału a ostatnio i oceanu. czy dwóch nawet.

1 komentarze:

May-li pisze...

Hm. Po pierwsze to wypraszam sobie żeby mi Google Ads stawiało pytanie czy chcę schudnąć!

I dlatego nie pytam googla o takie rzeczy - bo potem się zastanawiam czemu ja to sobie robię - albo też nie mogę nic znaleźć (jak o Producencie na przykład) i zastanawiam się czy mnie się to nie przyśniło, albo czy mnie facet nie wkręca :)