sobota, marzec 28, 2009

cztery dni po przyjęciu do kliniki pies suseł po prostu przestał oddychać.
teraz leży pod trzema zrośniętymi brzozami, z widokiem na kuchnię domu na wsi.
koszmarnie mi go brak...


 
Posted by Picasa

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Suseł na pewno gdzieś się koło Was plącze. Wiem, że to boli, od sześciu lat nie potrafimy wziąć nowego psa.

May-li pisze...

przytulam... bo to bardzo, bardzo trudne...

Dot. pisze...

all dogs go to heaven