niedziela, luty 22, 2009

skończyłam wałkować ciasto butelką czerwonego wina i przechodzę do planowania jak dorwać kuśnierza. i moje zaginione ponczo z karakułów.
mam trochę stracha, że po 30 latach przeniósł się tam, gdzie przenoszą się kuśnierze, gdy już im zbrzydnie ten świat. chcę moje cholerne ponczo.

gdybyście czekali na wiosnę to jeszcze trochę to potrwa.
kupiłam buty do biegania. są śliczne, srebrne z różowym swashem*.
więc teraz spadnie jeszcze więcej śniegu i będzie piździć.
aż mi zapał do biegania minie.

*na czarne z zielonym prychnęłam tylko.
nie no, wie pan. bez różowego nie biorę.
mwaha.

0 komentarze: